
15 niewybuchów leżało w ziemi na posesji pani Barbary Olender w Brzeźnie.
Żołnierze z patrolu rozminowania chełmskiej jednostki wojskowej przez kilka dni wywozili z posesji pani Barbary po kilka sztuk artyleryjskich niewybuchów. Dlaczego od razu nie sprawdzili i nie zabezpieczyli terenu? Dlaczego kilkukrotnie trzeba było wzywać ich do tej samej interwencji? – pytają mieszkańcy.
Wygląda na to, że ziemia należąca do rodziny Olendrów kryje spory arsenał pochodzący prawdopodobnie z okresu II wojny światowej.
– Mama opowiadała, że w pobliżu naszego domu Niemcy ukryli dużo amunicji – mówi Barbara Olender. – Tegoroczne upalne lato doprowadziło do wyschnięcia sadzawki znajdującej się w zaroślach pomiędzy drogą a domem, której dno przez pół wieku kryło niebezpieczne pamiątki.







