Warte ponad 40 tysięcy złotych środki ochrony roślin zatrzymali funkcjonariusze Służby Celnej na przejściu granicznym z Ukrainą w Dorohusku. Towar jechał w dwóch ukraińskich ciężarówkach.

W piątek 29 lipca na próbie przemytu środków ochrony roślin wpadł 62-letni obywatel Ukrainy. W ciężarówce, którą kierował, celnicy znaleźli 50 litrów różnych substancji, w tym stosowanych w sadownictwie do zwalczania owadów. Środki ochrony roślin spakowane były do kartonowej paczki, w której poza butelkami z chemikaliami było też kilkadziesiąt etykiet popularnego insektycydu. Poproszony o wyjaśnienia mężczyzna przyznał, że przesyłkę przewoził do Niemiec na prośbę znajomego i nie wiedział, co jest w środku. Koleżeńska przysługa kosztowała ukraińskiego kierowcę 850 złotych, które mężczyzna wpłacił na poczet grożącej mu grzywny w związku z próbą przemytu. Jeśli okaże się, że chemikalia zostały wyprodukowane bezprawnie mężczyznę może czekać też odpowiedzialność karna za naruszenie przepisów ustawy Prawo własności przemysłowej.

Środków ochrony roślin nie udało się też przewieźć kierowcy ciężarowego mana na ukraińskich numerach rejestracyjnych, który w niedzielę 31 lipca przekraczał granicę w Dorohusku. Pod silnikiem auta celnicy z komórki zwalczania przestępczości znaleźli ponad 40 kilogramów i 26 litrów środków z grupy insektycydów, akarycydów i herbicydów. Okazało się, że kierujący ciężarówką 44-latek na przewozie tego towaru chciał zarobić. Za udany kurs do Polski obiecano mu sto dolarów. Zamiast spodziewanego zarobku obywatel Ukrainy usłyszał zarzut popełnienia wykroczenia skarbowego, a na poczet grożącej mu kary grzywny celnicy zajęli 1500 złotych. 44-latkowi może też grozić odpowiedzialność za złamanie przepisów dotyczących własności przemysłowej.

Postępowania w obydwu sprawach prowadzi Urząd Celny w Lublinie.

Źródło: www.bialapodlaska.scelna.gov.pl