art_lubsport

Granica Dorohusk jako zwycięzca chełmskiej klasy okręgowej miała za zadanie utrzymać się w IV lidze lubelskiej. To się nie udało, ale podopieczni Stanisława Cybulskiego (do ósmej kolejki) oraz Rafała Wiącka momentami pokazywali całkiem solidny futbol.

Adam Winiarczyk – LUBSPORT.PL: Za Pana kadencji Granica punktowała w trzynastu na dwadzieścia dwa rozegrane spotkania. By utrzymać się, wystarczyło „tylko” wygrywać zremisowane mecze…

Rafał Wiącek (były trener Granicy Dorohusk): To jest jeden z głównych powodów, dla których Granicaspadła. Drugi jest taki, że jesień była za słaba. Ja też wtedy byłem w drużynie i nie zganiam wyniku na byłego trenera. Jesień była przespana i dlatego tak się stało. W drugiej rundzie zdobyliśmy siedemnaście punktów. Gdybyśmy mieli ich tyle w zimie, utrzymalibyśmy się. To oraz nasza nieskuteczność były największymi mankamentami. Czysto piłkarsko nie zasługiwaliśmy na to miejsce. Brakowało też troszeczkę doświadczenia.

Jak trener ocenia swój rozwój jako szkoleniowca przez minione osiem miesięcy?

Na pewno nie żałuję, że poszedłem do Dorohuska. Było to dla mnie nowe doświadczenie, bo niedawno skończyłem grać w piłkę. Parę rzeczy na pewno zrobiłem źle, niektóre decyzje okazały się dobre. Ja dopiero zaczynam pracę trenerską, było to więc bardzo dobre doświadczenie, może pojawi się trochę pokory? Ja uważam, że na początek jest lepiej, gdy jest ciężej, a w przyszłości z górki. Gdy wszystko idzie po myśli, człowiek sobie wyobraża, że jest niezłym trenerem. Życie nauczyło mnie, że trzeba walczyć, uczyć i rozwijać się.

Podjęcie się pracy w Dorohusku nie było skokiem na za głęboką wodę?

W żadnym wypadku. Uważam to za bardzo dobre doświadczenie. Jako zawodnik byłem nauczony, że idę do pracy, za co zarabiam pieniążki. Dorohuska rzeczywistość okazała się inna. Dla moich zawodników to była przyjemność, bo nie mieli z tego profitów, nie utrzymywali za grę rodzin. Musiałem w inny sposób mobilizować chłopców, inaczej pokazywać im, że warto trenować i grać w piłkę. Do niektórych to dotarło, do niektórych niestety nie. Broń Boże – do nikogo nie mam pretensji. To był poziom amatorski. Chłopcy przychodzili na mecze, zostawiali kupę zdrowia. Ja jako trener miałem za zadanie nakreślić odpowiedni styl, jaki chciałbym, byśmy prezentowali oraz to, by w zespół wstąpiła wiara. Wiosną chłopaki uwierzyli w siebie i były takie mecze, w których nie byliśmy gorsi, z reguły byliśmy lepsi i nieraz wygrywaliśmy. Przykłady można mnożyć. Generalnie z czołówką grało nam się dobrze.

Zostaje Pan w Granicy?

Nie, na razie muszę odpocząć od piłki. Decydują o tym względy osobiste. Przykro mi z tego powodu, bo naprawdę lubię piłkę i chciałbym zostać w tym zawodzie. Jako piłkarz nie mogę, ale mogę rozwijać się i czerpać satysfakcję z tej pracy. Spróbuję się nieco doszkolić w czasie swojej przerwy. Nie ukrywam, że miałem kilka ofert pracy z różnych klubów, ale z bólem serca je odrzucałem.

Na koniec raz jeszcze chciałbym podziękować Granicy za spędzony w tym klubie czas.


GRANICA DOROHUSK W LICZBACH

Miejsce w tabeli: 15
Punkty: 25
Zwycięstwa: 5
Remisy: 10
Porażki: 15
Bramki zdobyte: 30
Bramki stracone: 63
Najwyższe zwycięstwo: 4:2 ze Stalą Kraśnik
Najwyższa porażka: 0:8 z Podlasiem Biała Podlaska

WIĘCEJ NA: LUBSPORT.PL