Podrabiane kosmetyki znanych światowych marek zatrzymali funkcjonariusze KAS na przejściu granicznym w Dorohusku. Funkcjonariusze przejęli także etykiety do środków ochrony roślin – niewykluczone, że również przeznaczone do opatrzenia produktów podrabianych.
Na drogowym przejściu granicznym w Dorohusku funkcjonariusze służby celno-skarbowej udaremnili przemyt do Polski kilkudziesięciu sztuk kosmetyków i akcesoriów kosmetycznych. W kabinie osobowego Volkswagena znaleźli m.in. tusze, cienie do powiek, róże do policzków, rozświetlacze, pomadki i błyszczyki, kredki do brwi, kremy, perfumy i wody toaletowe, a także pędzle kosmetyczne, gąbki do fluidu i inne. Kosmetyki – wbrew temu co sugerują nazwy – również nie są markowe, a ich jakość jest mocno wątpliwa. Do towaru i próby jego nielegalnego wwozu na teren Unii Europejskiej przyznał się obywatel Niemiec. Twierdził, że produkty miały być prezentami dla rodziny i znajomych. Funkcjonariusze wszczęli przeciwko mężczyźnie sprawę karną skarbową, zabezpieczając na poczet kary grzywny 400 złotych.

Wśród podrabianych towarów dominują w ostatnich latach również środki ochrony roślin. I niewątpliwie takowe miały być oznaczone etykietami, które zatrzymali funkcjonariusze z Dorohuska. 200 etykiet z instrukcjami stosowania różnych środków ochrony roślin mundurowi znaleźli pod siedzeniami Volkswagena na ukraińskich numerach rejestracyjnych. Podróżująca pojazdem obywatelka Ukrainy twierdziła, że etykiety są materiałami reklamowymi, a ona… przewoziła je przez pomyłkę, bo zapomniała wyjąć z samochodu. Przeciwko kobiecie wszczęta została sprawa karna skarbowa. Na poczet kary funkcjonariusze zabezpieczyli 200 złotych.
Źródło: www.lubelskie.kas.gov.pl








