art_lubsport

Granica Dorohusk zremisowała w Końskowoli z Powiślakiem 1:1 (0:1). Drużyna Rafała Wiącka do 90. minuty była na prowadzeniu, jednak swojego pierwszego gola od 2014 roku zdobył wówczas snajper Powiślaka, Łukasz Giza.

Od początku Powiślak Końskowola radził sobie nie najlepiej w przodzie. – Mieliśmy problemy z utrzymaniem piłki w strefie obronnej przeciwnika, po tego typu zagraniu, mam tu na myśli stratę Adama Ainy, zresztą straciliśmy bramkę – mówi Robert Makarewicz. W 25′ o gola pokusił się Alan Chmiel. – Fajna akcja z naszej strony, szybko przenieśliśmy ciężar gry z prawej strony na środek. Chmiel wykonał fajny ruch do prostopadłego podania, które otrzymał od Damiana Kamoli – komentuje Rafał Wiącek.

Po drugiej stronie boiska swoje szanse marnowali wspomniany Aina i Damian Kopeć, którzy choć często byli w przewadze liczebnej, tracili piłkę i nie potrafili zagrażać bramce gości. Ponadto po próbie Kamila Olędra, defensor z Końskowoli wybił piłkę z linii bramkowej. Od 46. minuty na boisku pojawił się Łukasz Giza, jeden z najlepszych snajperów XXI wieku, jeśli chodzi o Lubelszczyznę. Ten zawodnik miał piłkę na 5. metrze, po rzucie wolnym, jednak chybił. – Ponadto Piotr Kopeć bronił strzały Michała Chwiszczuka i Damiana Sułka. Sam na sam wychodził też Kopeć – wylicza szkoleniowiec gospodarzy. Co działo się pod bramką Andrzeja Wójcika? – Grzesio Kimel zachował się źle, wychodziliśmy 3 na jednego, obrońca przejął jego podanie, a byliśmy już na 10. metrze – opisuje trener Granicy. W 90. minucie Maciej Pięta wycofał piłkę do Gizy, który na 11. metrze oddał strzał, który zatrzymał się na bocznej siatce. Już przy stanie 1:1 w boczną siatkę (tyle że od zewnętrznej strony) trafił Rafał Banaszek, a ponadto w dorohuskim polu karnym zakotłowało się, gdy końskowolanie wykonywali rzut rożny. Ostatecznie na boisku przy ulicy Młyńskiej padł remis 1:1.

We wtorek 3 maja Granica zagra u siebie z Opolaninem.

Rafał Wiącek (trener Granicy)
– Szkoda trochę gola w końcówce. Zostawiliśmy mnóstwo zdrowia, dobrze to wyglądało. Mogliśmy pokusić się o drugiego gola. Powiślak zaczął nam zagrażać od 80. minuty, gdy rzucili wszystko na jedną kartę. Z jednej strony należy szanować punkt, ale z drugiej – jest niedosyt. Są emocje po końcowym gwizdku. Ustawiliśmy się w średnim pressingu, zagraliśmy nieźle taktycznie, z czym przeciwnik nie mógł sobie poradzić. W końcówce za bardzo się cofnęliśmy, co Powiślak wykorzystał.

WIĘCEJ NA: LUBSPORT.PL

Powiślak Końskowola – Granica Dorohsuk 1:1 (0:1)
Bramki: Giza 90′ – Chmiel 25′

Granica: Kopeć – Świderski, Ptaszyński, Czępiński, Muszyński, Kimel, Dyczko (80′ Fedoruk), Kamola, Chmiel, Olender, Olęder