art_lubsport

Granica Dorohusk doznała w niedzielę jubileuszowej, dziesiątej porażki w sezonie. Pomimo momentami bardzo dobrej postawy, zawodnicy Rafała Wiącka przegrali z Górnikiem II Łęczna 2:3 (0:1).

Pierwsza odsłona toczyła się pod dyktando podopiecznych Rafała Wiącka, którzy dwukrotnie obijali poprzeczkę bramki Patryka Rojka, jednego z bohaterów całych zawodów. Dorohuszczanie często znajdowali się na połowie gości i szukali zagrożenia w polu karnym. Takie udało się stworzyć chociażby Alanowi Chmielowi, który z odległości dwóch metrów trafił w poprzeczkę. Okazję mieli także Grzegorz Świderski Kamil Olęder, jednak obaj przegrywali pojedynki z dobrze dysponowanym Rojkiem. Wreszcie nadeszła pierwsza minuta doliczonego czasu gry. Wówczas centrował Aleks Aftyka, którego dośrodkowanie z rzutu wolnego udanie zamknął Patryk Stopa. Bezpośrednio po tej akcji Jacek Paskudzki zaprosił drużyny do szatni.

DSC_0042

Pierwsze minuty po przerwie ustawiły dalszy przebieg zawodów. Już w 49. minucie Jacek Tymosiak popędził lewym skrzydłem, dojrzał w polu karnym Kacpra Dudusia, który bez problemów pokonał Piotra Kopcia. Od 53′ Granica miała trzy gole straty, wówczas w rolę killera wcielił się Tymosiak, który celnie główkował po rzucie rożnym. Miejscowi niezrażeni złym wynikiem próbowali odmienić bieg boiskowych wydarzeń. Tomasz Czępiński strzelał głową, ale obrońca w ostatnim momencie wybił piłkę, zmierzającą między słupki. Jeden na jeden z Rojkiem wyszedł także Mateusz Garbacz, któremu także zabrakło precyzji. Dopiero w 90. minucie, wprowadzony w przerwie Grzegorz Kimel zdołał zdobyć gola kontaktowego. – Nie umiemy jeszcze rozgrywać meczów taktycznie, poszanować piłki – żałował po końcowym gwizdku trener Grzywa. Tego efektem było drugie trafienie Kimela. Tym razem sędzia nie gwizdnął po raz ostatni bezpośrednio po golu, jednak – mimo kilkudziesięciu sekund pozostałego czasu – dorohuszczanie nie zdołali wyrównać.

Rafał Wiącek (trener Granicy):
 Scenariusz ze środy znów się powtórzył. Po pierwszej połowie powinniśmy wygrywać minimum 3:0, a dostajemy bramkę do szatni. Wchodzimy na drugą połowę, dostajemy szybko dwie kolejne. Mimo wszystko próbowaliśmy, w drugiej połowie mieliśmy kilka dogodnych sytuacji, strzeliliśmy tylko dwie bramki. Snajpera – brak. Trener Grzywa też mówi, że gdybyśmy strzelili trzy gole, było po meczu… Ale im to się udało, nam nie. Gdy przegrywaliśmy 0:3, byłem w szoku. Do 90. minuty przegrywaliśmy 0:3, lecz w dogodnych okazjach było – myślę – 6:3 dla nas. Dla nas kolejne doświadczenie, trzeba wyciągnąć wnioski. Ja na dniach będę rozmawiał z zarządem, zobaczymy czy tu zostanę czy nie. Decyzję będzie trzeba podejmować. Jak zostanę – trzeba przygotować się przez zimę. Nie grałem dziś z powodu kontuzji i własnej decyzji. Dobrze to wyglądało z naszej strony. Czasami tak jest, czegoś nam brakuje. Nie można zganiać wszystkiego na pech. Może koncentracji, doświadczenia, skuteczności i wykorzystywania sytuacji, które stwarzamy. Byłby problem, gdybyśmy ich nie stwarzali.

Więcej na: LUBSPORT.PL

Granica Dorohusk – Górnik II Łęczna 2:3 (0:1)
Bramki
: Kimel 90′, 90+2′ –  Stopa 45+1′, Duduś 49, Tymosiak 53′

Granica: Kopeć – Kozak, Czępiński, Biniuk, Świderski, Kamola, Dyczko, Chmiel (46′ Kimel), Fedoruk (55′ Garbacz), K. Ruszkiewicz (75′ Miksza), Olęder

Sędziował: Jacek Paskudzki (Biała Podlaska)